Facet to życiowa niezdara

Facet to życiowa niezdara, nie potrafi zadbać o rodzinę, pielęgnować związku z kobietą a tym bardziej małżeństwa, wiecznie coś mu się nie podoba i najchętniej resztę życie spędziłby z piwem przed konsolą lub komputerem grając w gry. Jeśli dojdzie do tego wychowywanie dziecka, to się nagle okazuje, że mężczyzna to osobnik niepełnosprawny, niezaradny i głupek, którego zjada strach, stres i świadomość, że jest odpowiedzialny za kogoś na poważnie. Wszystko zrzuca na kobietę, która jest idealnym stworzeniem wszechświata, idealną matką, mentorem, potrafi być matką i ojcem w jednej chwili. Sikać na stojąco jednocześnie karmiąc piersią. Szanujmy kobiety, to one uratują świat i to one są wszystkim co mamy, dzięki nim możemy oddychać.

Matka dziecka prowadząca bloga, która pod wpływem emocji postanawia dodać kolejny wpis tłumaczący jasno i bez ogródek jacy faceci są słabi i do niczego się nie nadają (Wpis pt. „Przepraszam, gdzie jest tata?„). Gdy czytam takie głupoty, zastanawiam się nad wieloma rzeczami, chociażby nad tym, czy kobiety faktycznie tak lubią narzekać na swoich facetów?
Już widzę grupę babek z wózkami w pobliskim parku, śpiew ptaków i radość dzieci biegających po zielonej trawie, totalnie swobodnie i bez zmartwień jak na małego człowieka przystało. Tuż obok na drewnianej ławce siedzą gołębie, które narzekają, srają pod siebie i nie potrafią sobie poradzić z wieloma faktami. Bardzo przykro mi, że znajdą się faceci zapierdalający fizycznie by utrzymać rodzinę (taki mamy klimat), bardzo mi przykro, że kobiety nie współpracują ze swoimi facetami w niektórych przypadkach a skupiają się wyłącznie na dziecku, zatracają się w tym wszystkim. Przychodzi jednak moment, gdy budzik bardzo głośno i często dzwoni, wtedy należy sięgnąć po bagnet i wbić go w plecy mężczyzny, który nie potrafi zająć się dzieckiem a z kobiety zrobił kurę domową.
Tylko na Boga, to kobiety sobie dobierają facetów również pod kątem tacierzyństwa, powinny mieć wiele dowodów i faktów na to, że ten skurczybyk będzie dobrym ojcem, zadba o rodzinę a dziecko można mu zostawić na kilka dni i nic się nie wydarzy. Wiem, stereotyp, że ojciec zarabia pieniądze, matka wychowuje dzieci… ten pierwszy skarci i czasami jak się uderzy w głowę to poświęci czas swoim dzieciom na zabawę, edukację i inne. Dobrze jednak nawiązane, stereotyp już dawno niemodny. Mimo wszystko, kobiety spotykają się w parkach i innych miejscach, opowiadają o dzieciach, ciąży i tym, że ich dziecko zesrało się na zielono. Przykre, że gdy tematy się skończą, rusza się facetów, swoich facetów których się wybrało do roli męża, ojca itd. Każdy popełnia błędy i czasami nie jednego człowieka poniosą emocje, jednak potem wszystko się prostuje i sobie uświadamiamy, „kurwa, to jest ta osoba z którą chce być, bo mimo że mnie denerwuje sprzątaniem każdej kropelki z podłogi to ją kocham i nie wyobrażam sobie bez niej życia”. Skoro mi częściej zdarza się doceniać swoją kobietę w gronie kumpli, to czy coś w tym złego? ktoś mi zazdrości i mówi „a taki chuj, pewnie Cię zdradzi”? no nic takiego jeszcze nie słyszałem, wręcz przeciwnie. Kobiety może funkcjonują inaczej i skoro 5 babeczek narzeka na faceta, to 6 nie powie nagle „a wiecie co, mój facet jest wyśmienitym ojcem, do tego gotuje obiady, daje mi kwiaty bez okazji, potrafi mnie rozśmieszyć, stanowimy jedność i dobrze mi z tym”… bo by ją zjadły albo olały na następny raz. Masz dobrze, to idź suko sama na spacer.

Przerażające społeczeństwo matek rysuje się na obrazku wojennym i naprawdę, trzymam kciuki za wszystkie kobiety jak i facetów. Płeć piękna, mniej narzekania, więcej pracy nie tylko nad dzieckiem ale nad swoim związkiem tudzież małżeństwem, a faceci? skoro nie wiecie jak podejść do dziecka, to próbujcie wszystko co możliwe. Czy kąpiel noworodka to trudna sprawa? banał jakich mało. Czy gotowanie to trudna sprawa? no kurwa proszę Was, również banał, ale trzeba się zainteresować tematem.

Jeśli pracodawcę nauczysz, że jesteś na każde zawołanie i Twoje obowiązki z umowy dawno się powiększyły a kasa się nie zmienia, to znaczy, że ma Cię w garści. Jeśli nauczysz faceta, że zawsze ma wyprane a obiad stoi na stole o godzinie 16:00 to logiczne, że w końcu sam wpadnie w idiotyczny rytm dnia, który jest mu narzucany przez Was oboje. Czy trzeba się wkurwiać za każde wyjście faceta na piwo? nie! więcej oddechu. Skoro tak każdy ma pojęcie o wychowywaniu dzieci, to wie, że dziecko powinno mieć wybór, powinno mieć swobodę. Sposób Montessori tutaj nieźle pasuje. To również działa na dorosłych.

Czytając gorzkie żale kobiety, która po rozmowie z innymi matkami stwierdziła, że z facetami jest coś nie halo, mam ochotę się wyrzygać, potem czytam komentarze i widzę perełkę napisaną również przez kobietę:

„Nudny tekst, takie babskie narzekanie. Masz takiego mężczyznę na jakiego zasłużyłaś. Sama go tego nauczyłaś, sama wybrałaś. Jestem szczęśliwa z moim facetem i nie znoszę matek marudzących na facetów i zachwycających się swoim dzieckiem.”

oraz następny komentarz faceta:

„Tak więc facet próbuje, ale widząc, że co by nie robił to jest źle, że nie daje rady, to sobie odpuszcza. I zamyka się w kokonie pracy „żeby utrzymać rodzinę”. Naprawdę jestem w stanie to zrozumieć, choc nie pochwalam i obiecuję sobie, że ja się tak nie dam. Ale to przychodzi samo. Bo to przecież jest w sumie powrót na utarte tory sprzed dziecka.”

To wszystko takie logiczne i prawdziwe. Narzekasz wiecznie na faceta, koleżankę czy przyjaciela? po cholere ma za każdym razem się starać i wchodzić w tyłek, skoro po jakimś czasie przychodzi obawa i strach przed kolejną negatywną opinią.
Chętnie przywaliłbym pstryczka każdej kobiecie, która w ciąży ma różne nastroje, potem się rodzi dziecko i zapomina o tym, że 4 miesiące temu dowalała facetowi na potęgę. Potem zajmuje się wychowaniem, pielęgnowaniem dziecka, przyzwyczajaniem go do nowego świata, poświęca tyle jemu czas, czyta artykuły o macierzyństwie, seks traktuje jak zło konieczne, bo gdzie przy dziecku, gdzie w tym samym pomieszczeniu… katastrofa. Dziecko, takie śliczne, urocze, maluteńkie, słodziutkie, piękniusie, bezbronne itd… Zatracając związek partnerski, wpychasz się w dziurę razem z dzieckiem, tylko że dziecko z tej dziury wyjdzie i będzie mieć kochającego ojca które przeleje całą miłość na nie, a kobieta zostanie w swoim kącie nieszczęśliwa, dostrzegająca pozytywy innych facetów a coraz więcej wad swojego lubego. Jaki z tego morał? Największa radość twojego życia, urodziła się z poprzedniej radości, pielęgnowanie obu naraz nada dobry kierunek dla sukcesu. Faceci nie potrafią czytać w myślach, więc może lepiej głośno powiedzieć co trzeba. Dziękuje, buziaczki, papatki.