Dorastaliście w latach 60, 70 lub 80? Żyjecie?

W latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych było znacznie mniej niż dzisiaj i to jest logiczne. Nie mniej jednak, jakim cudem udało się wam przeżyć? Żyjecie w ogóle? Przecież patrząc na technologię, to byliśmy sierotami które nie posiadały komputera, telefonu komórkowego, czytnika ebooków i całej masy innych gadżetów. Biegaliśmy dla samych siebie a nie dla Endomondo na Facebooku. W podróże jeździliśmy z papierowymi mapami, nikt nie gadał gdzie mamy skręcić – jakim cudem to wszystko ktoś przeżył? Rozwińmy ten temat.

Samochody nie miały pasów bezpieczeństwa ani zagłówków, ani poduszek powietrznych! toż to szok, do tego jeszcze na tylnym siedzeniu wiecznie było wesoło. Łóżeczka i zabawki miała od groma kolorów, nikt się nie przejmował że dziecko gryzie, zjada i nie wiadomo co jeszcze. Zapewne polakierowane lakierami ołowiowymi. Za każdym rogiem czekało na nas niebezpieczeństwo w postaci różnych dziwactw. Niebezpieczne były puszki, drzwi samochodów, butelki od lekarstw i środków czystości – w ogóle niezabezpieczone. Na drodze lub pomiędzy osiedlami ciężko było o kask a tym bardziej na rowerze. Szkoła trwała do południa, a obiad jadło się w domu i to w pośpiechu z wielkim apetytem (no ok, ja nie zawsze). W szkole tym co się nie chciało lub nie wychodziło z nauką, zostawali na kolejny rok w tej samej klasie. Nikt takich ludzi nie wysyłał do psychologa, oczywiście, zamartwiali się rodzice i sam uczestnik. Wodę piło się z węża ogrodowego, wiadra lub cała rodzina piła z jednej szklanki i nie wydaje mi się aby butelki były mega sterylne. Nikt z tego powodu nie umarł.

Zajadaliśmy się słodyczami na potęgę, pączki, oranżada z prawdziwym cukrem i nie było problemu z nadwagą, bo ciągle byliśmy na dworze a aktywność z nas tryskała. Nikt z nas nie miał Playstation, xboxa, całej masy gier, 99 kanałów w TV, DVD i wideo, Dolby Surround, telefonów komórkowych, komputerów ani pokoi na czacie w Internecie… ale za to mieliśmy prawdziwych przyjaciół! Do swoich kolegów i koleżanek wpadaliśmy pieszo albo na rowerze, nikt nas nie woził samochodami lub nie czekaliśmy za autobusami które już dawno był spóźnione. Mieliśmy wielki wachlarz możliwości, wszystko zależało od tego, jak daleko nasza wyobraźnia nas zabierze – warunek był jasny, grunt to wrócić nim zrobi się szarówka. Nieprawdopodobne jest również, że nikt nie wiedział gdzie jesteśmy! bo nie było przecież telefonów komórkowych. Jak to wszystko było możliwe? że dzisiaj żyjemy, mimo iż spędzaliśmy wiele godzin w tym wielkim okrutnym świecie, ludzi zawistnych, morderców i gwałcicieli. Krew się lała wiele razy, palce i ręce łamały, wybite zęby i cały worek siniaków, ale nigdy nie podawano nikogo z tego tytułu do sądu! Sami byliśmy winni. W deszczu biegało się po boisku za piłką, nikt się go nie bało, tak samo jak śniegu czy mrozu.

Jak do cholery udało nam się przeżyć? jak to możliwe! jak mogliśmy rozwijać naszą osobowość bez dostępu do Internetu i innych gadżetów? Niektórzy dziś pomyślą: ale dinozaury, nudne dzieciństwo mieli… a tak naprawdę, byliśmy szczęśliwi !

Miœ Colargol